osod@osod.info +48 (12) 625 46 13

Jedna nerka, a siostry dwie – historia prawdziwa

Na zdjęciu od lewej: dawczyni nerki Dominika, biorczyni Agnieszka

Jedna nerka, a siostry dwie – historia prawdziwa

Pani Agnieszka posiada udokumentowaną przewlekłą chorobę nerek od 19 lat. Rozpoznano

ją w 2002 roku, ujawniła się podwyższonym stężeniem kreatyniny w surowicy oraz

białkomoczem. Postawiono wówczas podejrzenie pierwotnego kłębuszkowego zapalenia

nerek. Pomimo stosowanego leczenia nie udało się zahamować progresji niewydolności

nerek, w roku 2003 rozpoczęto leczenie nerkozastępcze metodą przewlekłych hemodializ.

13 stycznia 2005 r. w Poznaniu wykonano u niej pierwsze udane przeszczepienie nerki

od dawcy zmarłego, przeszczep z powodzeniem funkcjonował przez kolejnych kilka lat.

Jednak od początku 2015 roku odnotowano szybko postępującą niewydolność nerki przeszczepionej. Pacjentka została przekazana do Poradni Transplantacyjnej, gdzie od maja 2015 r. pozostawała pod stałą opieką specjalistyczną. W tym okresie rozpoczęto aktywne starania celem umieszczenia chorej na Centralnej Liście Biorców, oczekujących na przeszczepienie nerki. Było ambicją lekarza prowadzącego oraz marzeniem pacjentki, by udało się dla niej uzyskać drugie przeszczepienie przed ponownym rozpoczęciem dializ (tzw. retransplantacja wyprzedzająca). Równolegle, z realizowanym planem badań diagnostycznych i konsultacji specjalistycznych, przygotowujących biorczynię do retransplantacji pacjentka zgłosiła się ze swoją siostrą Dominiką, która wyraziła chęć bycia potencjalną dawczynią nerki dla swojej najbliższej krewnej. Po wstępnej pozytywnej kwalifikacji przeprowadzono serię pogłębionych badań diagnostycznych oraz wnikliwą diagnostykę immunologiczną, która odbyła się w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie, gdzie z powodzeniem od kilku lat realizowany jest program przeszczepiania nerek od dawców żywych.

Nie stwierdzono u dawczyni przeciwskazań medycznych, a jednocześnie stwierdzono

u obu sióstr wysokiego stopnia zgodność immunologiczną, potwierdzająca możliwość

przeprowadzenia rodzinnego przeszczepu nerki. W ten sposób zakwalifikowano panią

Dominikę jako potencjalną dawczynię nerki dla chorej siostry. Gdyby jednak okazało się,

że stwierdzono by niezgodność lub słabą zgodność immunologiczną, to ta para miałaby

szansę wejść w tzw. pulę par, z których pomimo braku pokrewieństwa czy związku

emocjonalnego można by „na krzyż” dobrać odpowiedniego dawcę. W tym przypadku jednak szczęśliwie kolizji immunologicznej nie było. Zabieg transplantacji nerki odbył się w Szpitalu

Dzieciątka Jezus w Warszawie 21 lutego 2017 roku. Zabieg pobrania nerki metodą laparoskopową trwał ok. 50 min. Newralgicznym momentem, spektakularnie widocznym na ekranie laparoskopu, budzącym autentyczne emocje wśród obserwatorów zabiegu, było założenie klemów, zaciskających pulsującą tętnicę nerkową, a następnie wydobycie nerki żywego dawcy na zewnątrz przez otwór w powłokach brzusznych. Biorąc pod uwagę fakt, że operacja dotyczyła młodej, zdrowej osoby, emocji (również między doświadczonymi operatorami) nie można było uniknąć. Po tym przełomowym momencie nerka dawczyni trafiła na boczny stolik operacyjny celem opracowania chirurgicznego. Krótki czas ciepłego i zimnego niedokrwienia, młody wiek dawczyni – wszystko to spowodowało, że narząd pozostawał w świetnym stanie do transplantacji.

Do sali operacyjnej wkroczył drugi główny operator. Jego zadaniem była ostateczna ocena stanu nerki dawcy do transplantacji, po czym przeniósł on nerkę w „nerce” z lodem na sąsiednią salę operacyjną, gdzie trwało znieczulenie biorczyni oraz pierwsze cięcia chirurgiczne asysty. Po połączeniu naczyń pobranej nerki z naczyniami biorczyni narząd natychmiast uległ ukrwieniu – zaróżowił się i nabrał turgoru.

Wszystko to w niespełna jedną godzinę – od pobrania do wszczepienia. Na tym właśnie

polega fenomen świetnego rokowania dobrze dobranych przeszczepień od dawców żywych

– planowe zabiegi, dobrze przygotowani i dobrani medycznie oraz immunologicznie (najczęściej spokrewnieni) dawcy i biorcy, krótkie czasy niedokrwienia narządów. Oczywiście, jak w każdej procedurze medycznej, nie da się uniknąć powikłań, jednak zdarzają się one w takich przypadkach znacznie rzadziej.

Już po 2-3 dniach po przeszczepieniu obie panie były w świetnej formie, z prawidłową funkcją nerki – dawczyni – własnej, biorczyni – przeszczepionej. Obie zostały wypisane do domu po 10 dniach od daty zabiegu.

W mojej praktyce klinicznej nefrologa i transplantologa klinicznego było to pierwsze doświadczenie przygotowania pary dawca-biorca do rodzinnego przeszczepienia nerki. Przeżycie tego procesu razem z Panią Agnieszką i Dominiką, obecność razem z nimi na bloku operacyjnym podczas tego typu zabiegu transplantacji, wywarły silny wpływ na moje późniejsze zaangażowanie w proces popularyzacji wiedzy na temat przeszczepiania nerek od dawców żywych.

dr hab. n. med. Beata Januszko-Giergielewicz

Może cię także zainteresować

Zostaw komentarz